Adam Grudziński

Marsz ·

100 kilometrów na trzydzieste urodziny

Na trzydzieste urodziny chciałem przejść sto kilometrów w dobę. Wystartowałem dzień wcześniej pod Monachium, a na metę dotarłem po 23 godzinach i 45 minutach, po nocy w marszu i ostatnich dwudziestu kilometrach, które dały mi porządnie w kość.

Przejdź do tekstu

Idealnym prezentem na trzydzieste urodziny było dla mnie osiągnięcie trudnego celu. Wybrałem taki, który łatwo opisać i trudno wykonać: przejść 100 kilometrów w ciągu 24 godzin.

Mega Marsch

Wanderpass Mega Marsch w dłoni, w tle baner 100 km w 24 godziny
Wanderpass, czyli karta uczestnika marszu.

Mega Marsch to marsze długodystansowe organizowane w kilku miastach Niemiec. Najdłuższy dystans to właśnie 100 kilometrów, na które uczestnik ma dobę. Ja wybrałem edycję München 2022. Wystartowałem 21 maja 2022 roku, dzień przed trzydziestymi urodzinami, a trasa prowadziła w góry.

Góry i noc

Sto kilometrów w dobę oznacza, że nocy nie da się ominąć. Do mniej więcej sześćdziesiątego kilometra jakoś szło, a dalej było już średnio, bo wypadł środek nocy.

Od osiemdziesiątego zaczęła się masakra. Weszły góry, a kilometry na podejściach liczą się zupełnie inaczej niż na płaskim. Do tego dopadła mnie asfaltówka, czyli durny rodzaj wysypki i podrażnień, który na początku wziąłem za odparzenie. Ostatnie dwadzieścia kilometrów było najtrudniejsze z całej trasy.

Jezioro o świcie, w wodzie odbijają się górySpokojne jezioro rano, w tle pasmo gór
Po nocy przyszedł poranek nad jeziorami na trasie.
Widok z góry na dolinę z miasteczkiem i szczytami AlpŁąka z drewnianą szopą, za nią wysoka góra
Przedpołudnie drugiego dnia, czyli góry na ostatnich kilometrach.

Muszle na szlaku

Słup z tabliczką Jakobsweg i symbolem muszli
Jeden z drogowskazów Drogi świętego Jakuba na trasie, pierwszego dnia wieczorem.

Po drodze mijałem mnóstwo oznaczeń Drogi świętego Jakuba, czyli szlaku do Santiago de Compostela. Na znakach powtarzała się ta sama muszla wskazująca kierunek, bo część trasy marszu pokrywała się z drogą, którą pielgrzymi idą do Hiszpanii.

Geschafft

Na metę doszedłem 22 maja, czyli w dniu, w którym skończyłem trzydzieści lat. Cały marsz trwał 23 godziny i 45 minut, więc do limitu zostało mi piętnaście minut. Dostałem medal z napisem „100 Kilometer, 24 Stunden” i dyplom z moim nazwiskiem. Stoi na nim zdanie, które organizatorzy dają każdemu, kto dojdzie do końca: „Du bist jetzt offiziell MEGA!”, czyli jesteś teraz oficjalnie MEGA.

Adam z plecakiem nad jeziorem z przystaniąAdam z uniesioną pięścią pod bramą z napisem ZIEL
Na trasie i pod bramą z napisem ZIEL.
Adam z medalem na szyi i dyplomem w ręku, w tle AlpyDyplom Mega Marsch München 2022 na 100 kilometrów i medal
Z medalem i dyplomem, w tle Alpy, a obok dyplom i medal z bliska.

Pod zdjęciami napisałem wtedy jedno słowo, które najlepiej to podsumowuje: Geschafft! Udało się.

Butelka piwa i pizza na balustradzie balkonu, w tle łąka i góry
Wieczorem tego samego dnia: pizza i piwo z widokiem na góry.

Niecałe dwa tygodnie później ruszyłem w dużo wygodniejszą podróż po Niemczech, tym razem pociągami. Opisałem ją we wpisie Ponad tysiąc kilometrów za 9 euro.