Adam Grudziński

Dziesięć lat w operacjach, trzy lata własnych produktów.

O mnie

Buduję produkty webowe, planuję sieci światłowodowe dla niemieckiej firmy i uczę matematyki. Te trzy rzeczy brzmią, jakby nie miały ze sobą nic wspólnego, dopóki nie spojrzysz na to, co jest w nich takie samo: ktoś musi wziąć proces, który za każdym razem wygląda inaczej, i zrobić z niego taki, który dwa razy wygląda tak samo.

W skrócie

Mieszkam
Szczecin
Języki
polski, niemiecki (C1), angielski, hiszpański od podstaw
Narzędzia
TypeScript, React, Astro, Python, Cloudflare, SQL, QGIS, SAP
Poza pracą
gitara, szachy, książki, piłka nożna
Krwiodawca
ponad 20 litrów, odznaczenie „Zasłużony dla Zdrowia Narodu” (2025)

Po kolei

  1. Przez 10 lat

    Operacje w niemieckich firmach: agencje pracy, zakłady produkcyjne, kadry. SAP, CRM, planowanie obsady około 260 osób.

  2. Od 3 lat

    Pierwsze strony i aplikacje. Automatyzacje w pracy: raporty, importy, integracje systemów.

  3. Dziś

    Planowanie sieci światłowodowych dla niemieckiej firmy. Po godzinach cztery własne produkty i korepetycje z matematyki.

Dziesięć lat w operacjach

Zaczynałem od operacji, nie od komputera. Agencje pracy tymczasowej, zakłady produkcyjne, kadry. Czas pracy i faktury w SAP, dane klientów w CRM-ach, rekrutacja ekip budowlanych, planowanie obsady około 260 osób w siedmiu działach zakładu wielozmianowego, transport, zakwaterowanie i papiery z niemieckimi urzędami.

Ta dekada nauczyła mnie rzeczy, której z samego programowania nie widać: co naprawdę dzieje się w firmie pomiędzy systemami i jak dużo z tego to ludzie przepisujący dane z jednego okna do drugiego.

Co robię w zwykły dzień

Planuję sieci światłowodowe dla niemieckiej firmy, ze Szczecina. Dane sieciowe w QGIS i AutoCAD, dokumentacja, zgłoszenia i klienci w CRM, korespondencja po niemiecku.

Do tego dochodzą skrypty i drobne programy pisane pod jeden konkretny problem: żeby dane z dwóch systemów dało się zestawić, żeby raport powstawał sam, żeby import nie wymagał ręcznego poprawiania. Przy takiej analizie wychodzi też sporo błędów w samych danych. Kiedyś trzeba je było wyłapywać wzrokiem, po jednym. Dziś poprawiam je kliknięciem.

Co zostaje po mnie

Nie znoszę pracy powtarzalnej. Gdzieś przy trzecim powtórzeniu tej samej czynności siadałem i robiłem tak, żeby dalej robiła się sama. W każdej firmie, w której pracowałem, zostało po mnie coś trwałego: zintegrowany obieg dokumentów, automatyczne wysyłki maili, migracja danych, połączenie dwóch systemów, które wcześniej się nie widziały.

Ludzie, którzy przyszli po mnie, mieli po prostu łatwiej, a to cieszy mnie bardziej niż odhaczanie zadań. Moje własne produkty wzięły się z tego samego miejsca. Samorozwiązujące się arkusze i planer pracy w terenie to ta sama myśl, tylko na większą skalę: ułatwiać robotę, a nie dokładać do niej.

Jak naprawdę powstają moje produkty

Od trzech lat projektuję strony i aplikacje: od prostych wizytówek po systemy, które funkcjonalnie ocierają się o CRM-y i planery operacyjne. Decyduję, co ma powstać, testuję to na żywo, wdrażam i odpowiadam za to, co działa.

Nie udaję przy tym, że każdą linijkę wystukuję sam. Kod powstaje z narzędziami AI, a ja jestem tym, który wie, co ma powstać, sprawdza, czy to działa, i bierze to na siebie, kiedy nie działa. Dziś tak pracuje większość branży, tylko rzadko mówi się o tym głośno. Dla klienta i tak liczy się jedno: czy produkt działa i czy jest ktoś, kto za niego odpowiada.

Dane, które przeceniają się szybciej niż giełda

Interesuję się sportem, przede wszystkim piłką nożną, i patrzę na niego tak samo jak na każdy inny zbiór danych. Rynki bukmacherskie to najszybsze publicznie dostępne dane, jakie znam. Kurs zmienia się w tej samej sekundzie, w której ktoś przegrywa break pointa, dostaje czerwoną kartkę albo pudłuje lotkę w darcie. Żadna giełda nie przecenia się tak szybko po jednym zdarzeniu.

Dzięki temu stały się moim poligonem do nauki API i przetwarzania danych: ciągnięcie skomplikowanych statystyk, zszywanie ich między źródłami i podglądanie, jak model zamienia zdarzenie w liczbę. Osobną zmienną jest sam czas. Im bliżej końcowego gwizdka, tym więcej znaczy ten sam wynik, a prawdopodobieństwa przesuwają się nawet wtedy, kiedy na boisku nic się nie dzieje.

Nie wszystko musi kosztować

Na Algebrze i Spółce spora część jest otwarta i taka zostanie: samorozwiązujące się arkusze, gry, kalkulatory. Uczeń, który siada do zadania o dwudziestej drugiej, potrzebuje rozwiązania, a nie cennika. Im więcej młodych ludzi ćwiczy logiczne myślenie, tym lepiej dla wszystkich, ze mną włącznie.

Krew oddaję od kilkunastu lat, uzbierało się ponad dwadzieścia litrów. W 2025 doszedł do tego medal Zasłużony dla Zdrowia Narodu. Sama rzecz jest prostsza, niż to brzmi: godzina raz na kilka tygodni.

Poza ekranem

Gram na gitarze od wielu lat, także na scenie. Poza tym szachy i książki. Niemieckiego nauczyłem się z życia, nie z kursu: mieszkałem i pracowałem w Niemczech. Angielski wystarcza mi do pracy i do dokumentacji, hiszpański dopiero zaczynam i na razie kończy się na zamówieniu kawy.

Wolisz wersję krótką czy długą?

Projekty są na stronie głównej, przebieg zawodowy na LinkedInie, a o resztę po prostu zapytaj.